Postanowiłam zapoznać się z pierwowzorem kinowego Bonda. Całkiem przypadkiem na półce w bibliotece stał „Dr No”, czyli pierwszy z serii filmowej (ale nie wydawniczej).

Bond u Fleminga to jednak trochę inny 007. Oglądając filmy zawsze odnosiłam wrażenie, że Bond to trochę cyborg, maszyna do wykonywania zadań z cierpkim poczuciem humoru.

W „Dr No” agent Jej Królewskiej Mości czuje się odpowiedzialny za Honey – wie, że wplątał ją w kłopoty. O Strangwaysie wypowiada się jako o przyjacielu, a nie tylko poprzedniku, agencie, który dał się zabić i szczerze żałuje Quarrela, dobrego druha i pomocnika.

W powieści poznajemy też losy Dr No bardziej szczegółowo niż w filmie (mojego nastawienia do tej postaci to nie zmieniło).

Książka i film „zgadzają się” ze sobą prawie do samego końca. W książce jest inne zakończenie, ale rozumiem, że efekty specjalne w 1962 roku nie były tak zaawansowane żeby oddać zamysł Iana Fleminga. I tak pół żartem, pół serio: wielu kinomanów z pewnością stwierdzi, że filmy z Bondem są oderwane od rzeczywistości. Czytając końcówkę powieści (od ucieczki z celi) miałam wrażenie, że filmy z serii to jednak filmy dokumentalne;) Ale o tym możecie przekonać się sami.

film adaptation – adaptacja filmowa
based on – oparty na, na podstawie
borrow (from) – pożyczyć od, z
lend – pożyczyć komuś

Zdjęcie główne: własne