Długo zastanawiałam się czy zamieścić ten wpis (od stycznia, kiedy postanowiłam nie robić postanowień noworocznych, ale się złamałam – postanowiłam więcej czytać). Być może moja „aktywność” na polu czytelniczym zachęci kogoś z was do sięgnięcia po książki, być może nawet z mojej listy. Wszystkie komentarze są na wskroś subiektywne.

Kwiecień upłynął mi głównie na czytaniu powieści Willi Cather i dramatów Tennessee Williamsa.

Czego konkretnie? Udało mi się zdobyć (i przeczytać) trzy mini powieści Willi Cather:

  • „Mój śmiertelny wróg” (z polskim wątkiem),
  • „Złoty pantofelek”,
  • „Kopalnia diamentów” (mój absolutny faworyt z tych trzech)
    oraz powieść „pełnowymiarową” tej autorki – „Moja Antonia”.
    Kto polecił mi twórczość Willi Cather? Truman Capote. Ale to już temat na osobne rozważania:)
    Dramatów Tennessee Williamsa było pięć:
  • „Szklana menażeria”,
  • „Tramwaj zwany pożądaniem”,
  • „Kotka na gorącym blaszanym dachu”,
  • „Słodki ptak młodości” (faworyzowany tu przeze mnie),
  • „Noc iguany”.

Wszystkie w tłumaczeniu Jacka Poniedziałka.

Sięgnęłam także po opowiadania Williama Faulknera (który pisał „ku pokrzepieniu serc”, zainspirowany przez Henryka Sienkiewicza). W zbiorze opowiadań „Suchy wrzesień” największe wrażenie zrobiło na mnie „Spalenie stodoły”.

Dalej dwie powieści Josepha Hellera: „Ostatni rozdział, czyli Paragraf 22 Bis” (w oryginale: Closing Time) (Jeśli jesteście fanami „Paragrafu 22” to możecie się rozczarować. Mnie rozczarowanie dosięgło.) oraz autobiograficzna opisująca zmagania Hellera z chorobą – „Nie ma się z czego śmiać”. Współautorem powieści jest Speed Vogel, który opisuje wydarzenia ze swojego punktu widzenia. Polecam bardziej niż Paragraf bis.

Co poza tym? Sensacja i akcja w starym stylu czyli Szkot Alistair MacLean i „Wyspa Niedźwiedzia” oraz „Jedynym wyjściem jest śmierć” (pierwsza zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu) oraz kryminał Agathy Christie „Pora przypływu”, a także jej opowiadania w zbiorze „Detektywi w służbie miłości”. Wśród tych opowiadań wyróżniły się dwa: „Najukochańszy pies” (jeśli macie wrażliwą duszę, to przyda się chusteczka) i „Kwiat magnolii”. Chwyciłam też za sensację w nowszym stylu – „Wybawienie” Jussiego Adlera-Olsena. W „przeczytanych” znalazła się Joanna Chmielewska i jej „Krowa niebiańska” i „Krętka Blada”. Książki Chmielewskiej uwielbiam pasjami od lat i nie zamierzam ich nie czytać;)

Mam nadzieję, że coś wam się spodoba z mojej listy. Jeśli chcecie porozmawiać o książkach – zapraszam na zajęcia. Podzielcie się ulubionymi autorami:)

Zdjęcie główne: Prettysleepy (pixabay.com)