Polecam wam dziś książkę amerykańskiej autorki – Willi Cather, pod ważeniem twórczości której ostatnio jestem.

Książka została wydana po raz pierwszy w 1925 roku. Podczas lektury ani razu nie miałam wrażenia, że pochodzi ona prawie sprzed wieku! Przypomniały mi o tym “prohibicja” i “Wielka Wojna”, które pojawiły się w treści. Uważam, że dzieło Willi Cather można odnieść do czasów nam współczesnych (i być może będzie ona aktualna i za sto lat).

Autorka przedstawia historię rodziny profesora St.Peter: dwóch córek z mężami oraz żony (koncentrując się na profesorze), środowiska uniwersyteckiego Hamilton oraz wynalazku Toma Outlanda – genialnego studenta profesora. Ważną rolę odgrywa również stray dom, wynajmowany przez rodzinę przed przeprowadzką do własnego.

Stary dom symbolizuje dla mnie to, co minęło – pracę Outlanda, młodość profesora, jego pracę naukową, stare, lepsze środowisko uniwersyteckie. Lepsze czasy. Łącznikiem między “starym” a “nowym” zdaje się być właśnie ten wynajmowany dom i Augusta – krawcowa.

Profesor znużony jest studentami, którzy są coraz bardziej roszczeniowi i niechętni rozwojowi. Tarcia w rodzinie (szczególnie między siostrami i ich mężami) dotyczą pieniędzy, które są zasługą pracy Toma Outlanda. Chęć pozostania w “starym” świecie o mało nie kończy się dla profesora tragicznie.

Willę Cather “poznałam” dzięki Trumanowi Capote. Nawet jeśli nie jesteście zwolennikami jego twórczości do “Domu pana profesora” warto zajrzeć. Świetny język, uniwersalna historia.

Jeśli nie lubicie powieści, to polecam krótsze formy tej amerykańskiej pisarki – “Kopalnię diamentów”, na przykład.

Zdjęcie główne Obraz Greg Montani z Pixabay (nie wiem czy tak wyglądał stary dom profesora, ale ma coś w sobie)