Powieści detektywistyczne i kryminalne towarzyszą mi od czasów szkoły podstawowej. Zaczęło się od detektywa Konopki (i lektury z klasy piątej, wpisującej się również w nurt literatury przygodowej dla młodszej młodzieży;)).

Następny był Sherlock Holmes z nieodłącznym Watsonem. Co ciekawe, twórczość szkockiego pisarza doceniłam z upływem czasu – cierpkie żarty Sherlocka, jego zdanie na własny temat i osób otaczających go.

Postać Hercule’a Poirot poznałam dzięki telewizji – w czwartki “szedł” serial na motywach powieści Agaty Christie. Książki pojawiły się później. Poirot jest równie ciekawą postacią jak Holmes. Też ma swoje metody, przyzwyczajenia i ego;) Jeśli miałabym wybierać to… nie potrafię:)

Staram się też sięgać po bardziej współczesne powieści z gatunku (ostatnio seria Departament Q Jussiego Adlera-Olsena), ale mimo wszystko wracam o tzw. klasyki.

Zdjęcie główne: własne.