Od Konopki do Poirot

Powieści detektywistyczne i kryminalne towarzyszą mi od czasów szkoły podstawowej. Zaczęło się od detektywa Konopki (i lektury z klasy piątej, wpisującej się również w nurt literatury przygodowej dla młodszej młodzieży;)).

Następny był Sherlock Holmes z nieodłącznym Watsonem. Co ciekawe, twórczość szkockiego pisarza doceniłam z upływem czasu – cierpkie żarty Sherlocka, jego zdanie na własny temat i osób otaczających go.

Postać Hercule’a Poirot poznałam dzięki telewizji – w czwartki “szedł” serial na motywach powieści Agaty Christie. Książki pojawiły się później. Poirot jest równie ciekawą postacią jak Holmes. Też ma swoje metody, przyzwyczajenia i ego;) Jeśli miałabym wybierać to… nie potrafię:)

Staram się też sięgać po bardziej współczesne powieści z gatunku (ostatnio seria Departament Q Jussiego Adlera-Olsena), ale mimo wszystko wracam o tzw. klasyki.

Zdjęcie główne: własne.

Richard Castle i Mary Westmacott

Jeśli oglądaliście kiedyś serial ABC pt. “Castle”, to wiecie, że bohater jest autorem popularnych powieści o Nikki Heat i Derriku Stormie. Serialowe książki zostały wydanie i trafiły na listę bestsellerów The New York Times. Książkę o przygodach Derrika Storma znalazłam przypadkiem na półce w bibliotece (szukając innego autora pod literą “C”;)). Absolutnie nie żałuję! Polecam i wam, jeśli widzieliście choć jeden sezon serialu i macie wyrobione zdanie o pisarzu. Uważam, że dokładnie taką powieść oddałby w ręce swoich czytelników Rick Castle.

Czy wiecie, że Agata Chrisite wydała sześć powieści obyczajowych pod pseudonimem Mary Westmacott? Podobno otrzymały one lepsze recenzje ówczesnych krytyków niż jej powieści detektywistyczne. Na razie przeczytałam dwie: “Różę i cis” i “Córka jest córką”. Podobnie jak w powieściach sensacyjnych, autorka serwuje plot twisty i zaskakujące zakończenia. Czyta się dobrze:) Polecam i te powieści.

Zdjęcie: źródło własne

Zdjęcie główne: własne.

Na Bliski Wschód z… Agatą Christie

A może wyprawa na Bliski Wschód z… Agatą Christie? Też Orient Expressem. I też ku zagadkom.

Powieść „Opowiedzcie, jak tam żyjecie” została wydana w 1946 roku pod nazwiskiem Agata Christie Mallowan. Podobno wydawca autorki powieści kryminalnych w ogóle nie chciał żeby pojawiła się na rynku stąd „opatrzenie” jej nazwiskiem drugiego męża Christie. Według autorki (za „Autobiografią” powieść została ciepło przyjęta przez czytelników).

Autorka opisuje swój pobyt na wyprawach, w których przez kilka sezonów towarzyszyła swojemu mężowi – archeologowi. Christie nie tylko opisywała codzienne życie wyprawy i jej uczestników, kontakty z miejscową ludnością i urzędnikami, ale również sama brała czynny udział w pracach archeologicznych – chociażby przy oczyszczaniu znalezionych figurek, etykietowaniu eksponatów i fotografowaniu ich. Autorka opisała jak powstał dom wyprawy podczas wykopalisk, jakie niespodzianki spotkały ich w Syrii przy granicy z Turcją oraz jak pomocny okazał się kot-profesjonalista;)

Lekko napisane (chociaż wydaje mi się, że niektóre fragmenty dziś musiałby zostać przeredagowane). Agata Christie zastrzegła, że jest to książka opisująca jej życie podczas wyprawy i jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o pracach na wykopaliskach czy archeologii, to nie dowie się tego z jej książki.

Jeśli jesteście ciekawi co nie-kryminalnego Agata Chrisie ma do powiedzenia, to sięgnijcie po tę książkę. A jeśli zainteresują was telle, to więcej informacji znajdziecie tutaj.

Zdjęcie główne: juancarlos_gargon z Pixabay

Pewnego razu… w Hollywood – książka

Filmy Quentina Tarantino znajdują się wysoko na liście przeze mnie cenionych. Każdy inny, ale z cechami wspólnymi. W 2019 roku ogromne wrażenie zrobił na mnie obraz “Pewnego razu… w Hollywood”. Nie tylko ze względu na opowiedzianą historię i sposób jej pokazania.

Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Ogromna wiedza Tarantino dotycząca Hollywood i filmu amerykańskiego, osób, zdarzeń, miejsc. Twórca wykorzystał ją do jak najwierniejszego odtworzenia realiów schyłku tzw. Złotej Ery Hollywood.

Jeśli widzieliście film to książka Tarantino pod tym samym tytułem co film powinna wam się spodobać. Nie jest to scenariusz filmowy “przerobiony” na książkę. Autor rozwija wątki, które pojawiają się w filmie. Dowiadujemy się więcej o żonie Cliffa Bootha (zabił ją czy nie?), jego pojedynku z Brucem Lee (miał miejsce w ogóle?). Tarantino opowiada o Mansonie w podobny sposób jak w filmie, dodając jednak więcej szczegółów do jego życiorysu. Mocniej “zaakcentowana” jest postać samej Sharon Tate. Twórca wyjaśnia też jak Rick Dalton (nie)dostał roli Steve’a McQueen’a w “Wielkiej ucieczce”. Znawcą kina ogólnie w książce jest Cliff Booth. Tarantino opowiada o kinie europejskim oraz działach Kurosawy przez pryzmat kaskadera właśnie.

Źródło: zdjęcie własne

Zdecydowanie warto przeczytać jeśli podobał wam się film. I jeśli twórczość Tarantino wam odpowiada.

A jeśli macie ochotę poczytać o ciekawostkach związanych z filmem, to zachęcam do zajrzenia tu.

Zdjęcie główne: własne

Agata Christie sama o sobie – autobiografia

Prawdopodobnie większość z was zna Agatę Christie (choćby ze słyszenia:)). Jeśli lubicie kryminały i inne powieści tej autorki, to myślę, że warto sięgnąć po jej “Autobiografię”.

Siadłszy pewnego dnia do pisania kolejnej powieści kryminalnej, autorka zaczęła spisywać swoje dzieje. “Autobiografia” powstawała przez 15 lat i jak głosi okładka anglojęzycznego wydania: “to najlepsza rzecz, jaką Christie kiedykolwiek napisała” (za: Wydawnictwo Dolnośląskie). Czy to prawda? Będziecie musieli przekonać się sami.

W “Autobiografii” autorka opisała swoje dzieciństwo, lata młodzieńcze, pracę w szpitalu podczas obu wojen światowych, swoje małżeństwa i podróże. A to tylko kilka przykładów:)

Czytając “Autobiografię” dowiecie się jak Agata Christie stworzyła Hercule Poirot’a i czyje cechy ma panna Marple. Pisarka opowiedziała także o swoich inspiracjach – o tym jak tworzyła swoich bohaterów. Zdradziła także, jak to się stało, że napisała swoją pierwszą powieść. Oraz dlaczego powieść kryminalna lub detektywistyczna powinna liczyć…80 stron.

Na pewno warto:)

Zdjęcie główne: ha11ok z Pixabay.

Czytelnicze podsumowanie kwietnia

Długo zastanawiałam się czy zamieścić ten wpis (od stycznia, kiedy postanowiłam nie robić postanowień noworocznych, ale się złamałam – postanowiłam więcej czytać). Być może moja „aktywność” na polu czytelniczym zachęci kogoś z was do sięgnięcia po książki, być może nawet z mojej listy. Wszystkie komentarze są na wskroś subiektywne.

Kwiecień upłynął mi głównie na czytaniu powieści Willi Cather i dramatów Tennessee Williamsa.

Czego konkretnie? Udało mi się zdobyć (i przeczytać) trzy mini powieści Willi Cather:

  • „Mój śmiertelny wróg” (z polskim wątkiem),
  • „Złoty pantofelek”,
  • „Kopalnia diamentów” (mój absolutny faworyt z tych trzech)
    oraz powieść „pełnowymiarową” tej autorki – „Moja Antonia”.
    Kto polecił mi twórczość Willi Cather? Truman Capote. Ale to już temat na osobne rozważania:)
    Dramatów Tennessee Williamsa było pięć:
  • „Szklana menażeria”,
  • „Tramwaj zwany pożądaniem”,
  • „Kotka na gorącym blaszanym dachu”,
  • „Słodki ptak młodości” (faworyzowany tu przeze mnie),
  • „Noc iguany”.

Wszystkie w tłumaczeniu Jacka Poniedziałka.

Sięgnęłam także po opowiadania Williama Faulknera (który pisał „ku pokrzepieniu serc”, zainspirowany przez Henryka Sienkiewicza). W zbiorze opowiadań „Suchy wrzesień” największe wrażenie zrobiło na mnie „Spalenie stodoły”.

Dalej dwie powieści Josepha Hellera: „Ostatni rozdział, czyli Paragraf 22 Bis” (w oryginale: Closing Time) (Jeśli jesteście fanami „Paragrafu 22” to możecie się rozczarować. Mnie rozczarowanie dosięgło.) oraz autobiograficzna opisująca zmagania Hellera z chorobą – „Nie ma się z czego śmiać”. Współautorem powieści jest Speed Vogel, który opisuje wydarzenia ze swojego punktu widzenia. Polecam bardziej niż Paragraf bis.

Co poza tym? Sensacja i akcja w starym stylu czyli Szkot Alistair MacLean i „Wyspa Niedźwiedzia” oraz „Jedynym wyjściem jest śmierć” (pierwsza zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu) oraz kryminał Agathy Christie „Pora przypływu”, a także jej opowiadania w zbiorze „Detektywi w służbie miłości”. Wśród tych opowiadań wyróżniły się dwa: „Najukochańszy pies” (jeśli macie wrażliwą duszę, to przyda się chusteczka) i „Kwiat magnolii”. Chwyciłam też za sensację w nowszym stylu – „Wybawienie” Jussiego Adlera-Olsena. W „przeczytanych” znalazła się Joanna Chmielewska i jej „Krowa niebiańska” i „Krętka Blada”. Książki Chmielewskiej uwielbiam pasjami od lat i nie zamierzam ich nie czytać;)

Mam nadzieję, że coś wam się spodoba z mojej listy. Jeśli chcecie porozmawiać o książkach – zapraszam na zajęcia. Podzielcie się ulubionymi autorami:)

Zdjęcie główne: Prettysleepy (pixabay.com)